beta

Z psami w jednym zaprzęgu

VICTOR gimnazjlista  - 10.03.2009

asarnamatAż trudno uwierzyć, że gimnazjalista przystępuje do rywalizacji z dorosłymi zawodnikami i … wygrywa z nimi!

Lemon i Capi to rodzeństwo. Nie znoszą upałów i wtedy najchętniej leniuchują. Jesienią zaczynają biegać – albo o 5 rano, albo późnym popołudniem. Wraz ze swoimi przyjaciółmi ciągną po lesie wózek z ciężarem 300 kg. Zimą przerzucają się na sanki, które ważą ok. 12 kg. Lemon i Capi to psy rasy syberian husky. A te ciężary, które ciągną po piaszczystych leśnych drogach, to element treningu.

- Jesienią na specjalnie obciążonych wózkach, które zastępują sanki, zaczynamy wyrabiać w psach siłę. Wtedy psy biegną bardzo krótkie dystanse – mówi Mateusz Juszczyk, uczeń II klasy Gimnazjum nr 14 w Częstochowie. Mateusz mieszka w Biskupicach w Jurze Krakowsko- Częstochowskiej. Rywalizację w wyścigach psich zaprzęgów rozpoczął trzy lata temu.

Tu liczą się tylko zwycięzcy

Właściwie początkiem tej pasji były marzenia jego taty, który chciał mieć psy rasy syberian husky. Potem zaczął interesować się, gdzie można z nimi biegać. Mateusz pojechał z ojcem na zawody i spodobał mu się ten sport. Najpierw uprawiał cannicross – dyscyplinę, w której uczestnik biegnie z przypiętym do pasa psem i tak razem pokonują określony dystans. Potem zaczął próbować sił w wyścigach zaprzęgów. Efekt? Mateusz jest aktualnym mistrzem świata juniorów i dwukrotnym mistrzem Polski w psich zaprzęgach. Mistrzostwa świata były rozgrywane w Szwecji.

- Generalnie to nie ma oddzielnych mistrzostw świata juniorów w psich zaprzęgach. Mateusz startował tam na dystansie 5 km razem z dorosłymi mężczyznami i się z nimi ścigał. W klasie, w której zaprzęgi ciągną dwa psy, Mateusz był trzeci, a rywalizował z dużo starszymi od siebie – wyjaśnia tata Mateusza, Dariusz Juszczyk, który także startuje w zawodach. – Nagradzany jest tylko najlepszy junior, drugiego i trzeciego miejsca nie ma.

Jesienią ubiegłego roku odbyły się Mistrzostwa Polski Dryland psich zaprzęgów. Psy ciągnęły specjalne wózki na kółkach. Dwunastolatki biegają maksymalnie z dwoma psami, czternastolatki – z czterema. – Mateusz pierwszy raz wystartował w dwóch klasach na jednych zawodach ( Mistrzostwa Polski i Liga Zaprzęgowa) i wygrał te mistrzostwa, znów pokonując dorosłych zawodników, a tytuł mistrza juniorów przypadł mu… z rozpędu – mówi jego tata.

Cztery razy po pięć kilometrów

Wyścigi psich zaprzęgów nie polegają na tym, że zawodnik siedzi na specjalnych saniach lub wózku i psy go ciągną. Tym psom trzeba jak najwięcej pomagać. Czyli jak najczęściej biec za saniami.

- Trzeba mieć bardzo dobrą kondycję. Po szkole, po odrobieniu lekcji ubieram się w dres i po prostu idę biegać. Cztery razy tygodniowo biegam po 5 km: pod górkę, z górki. Robie przerwy na pompki – opowiada Mateusz. No i są jeszcze treningi z psami… Husky z przodu zaprzęgu to psy najmądrzejsze, które reagują na komendy. Psy z tyłu są silne, dają siłę całemu zaprzęgowi. Trzeba je od czasu do czasu zamieniać pozycjami, zamieniać w zaprzęgu, by lider nie był cały czas liderem, tylko żeby popracował. Odpowiedzialność za zaprzęg również męczy psa, czasami trzeba pozwolić na odpoczynek. Zwierzęta nie mogą się nudzić na swoich pozycjach. Gdy jest ciepło husky nie trenują. Jesienią biegają 3 do 4 km, zima od 12 do 18 km. Dystans zależy od liczby psów. Mateusz wraca późno z gimnazjum, mieszka daleko od szkoły, w treningach psów często wyręcza go tata.

- Jak wyjeżdżam na mistrzostwa, biorę podręczniki i zeszyty ze sobą. Nauczyciele są wyrozumiali, wiedzą, że nie będzie mnie tydzień lub dwa. Kiedy wracam mam do nadrobienia zaległe tematy…

Pogoń za… sarnami

Do uprawiania tego sportu nie jest w stanie zniechęcić  Mateusza ani wysyłek związany z treningami, nadrabianiem zaległości w szkole, ani tez fakt, iż to nie najbezpieczniejszy sposób na zagospodarowanie czasu. Bo o wypadki w czasie wyścigów nie trudno. Jeden z nich ( na szczęście nie groźny) przydarzył się Mateuszowi…

Trzeba tu powiedzieć, ze psi zaprzęg potrafi rozwinąć prędkość 30 km/h. Mateusz z tata tydzień przed zawodami pojechali na trening. Zaprzęg taty wyruszył jako pierwszy. Mateusz wyruszył za nim, ale w pewnym momencie stracił ojca i psy z oczu. Nie panikował jednak, logicznie podszedł do problemu.

- Zatrzymałem się. Śnieg był świeży, więc po śladach mogłem zobaczyć, w którą stronę tata pojechał. Wiedziałem, że jadę w dobrym kierunku. Jednakże w pewnej chwili coś się stało. Moje psy nagle szarpnęły, zobaczyły sarenkę i pobiegły za nią. Przewróciłem się razem z saniami, uderzyłem głową o drzewo i straciłem na chwile przytomność. Na szczęście jechał za mną inny trenujący zawodnik, wziął mnie na sanie i razem odszukaliśmy zaprzęg.

Marzenia o olimpiadzie

Na zawodach chłopak ma zawsze swój talizman:

Zdjęcie Unii i Dalego, pary psów, z którymi zdobył tytuł młodzieżowego mistrza świata. – Psy niestety zginęły w wypadku. Cały czas jednak towarzysza Mateuszowi na każdych zawodach, ma skrzętnie ukrywane zdjęcia tej pary – opowiada mama Mateusza, Agata Juszczyk. Teraz jego ukochanym i ulubionym psem jest Mini. Mateuszowi najbardziej podobają się biało-czarne, chude husky o różnych oczach: jednym niebieskim, drugim brązowym.

O tym ewenemencie husky słyszało wiele osób, ale same wyścigi psich zaprzęgów to w sumie nieznana u nas dyscyplina. Nie jest tak doceniana i popularna jak skoki narciarskie czy piłka nożna. Ale w 2010 r. będzie to pokazowa dyscyplina na zimowej olimpiadzie w Vancouver w Kanadzie.Jest więc szansa, że może się stać dyscypliną olimpijską. A Mateusz… przyszłym złotym medalistą.

Takie jest też marzenie Mateusza, który na pytanie o kierunek przyszłych studiów odpowiada:

- Akademia wychowania fizycznego lub… szkoła teatralna.

 
Free Joomla 1.5 Templates by JoomlaShine.com